Forum www.cegielnia.fora.pl Strona Główna www.cegielnia.fora.pl
Cegielnia
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

opowiadanie
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum www.cegielnia.fora.pl Strona Główna -> Twórczość pisana
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
cogito13
Gość






PostWysłany: Pią 18:54, 16 Paź 2009    Temat postu:

Oxanna wydzial Ci kuleje...detektywi sie rozlaza..,jakos nie panujesz nad tym..oj....zobaczysz Cie ukarza...lepiej zacznij pisac los swoj w swoje rece..Nie licz,ze jak nic nie piszesz to ja Cie oszczedze..
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
figlarkaa :) :):)
Gość






PostWysłany: Sob 1:24, 17 Paź 2009    Temat postu:

zdziwienie .......... .......... zdziwienie .......... .......... zdziwienie .......... .......... Very Happy
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
in_coqnito
ceglana gaduła



Dołączył: 06 Gru 2007
Posty: 1360
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 107 razy
Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 9:22, 18 Paź 2009    Temat postu:

---------------------------------WSTĘP



Wyrwał Cogito kurce piórko,
Wziął plik kartek, siadł za biurko.
Szybko jakiś tekst wymyślił,
Kilka słówek piórkiem skreślił,
Wszedł w Cegielnie z arkuszem,
Który to był scenariuszem.
Chwilka! ...Uciszona wrzawa.
I zaczyna się zabawa... (Nefriti)



------------------------------- Gang Faxesa i Cogito



Zmierzchało już. Wiatr i zapadający zmrok oraz nadciągająca burza sprawiały, że dom, którego zarys majaczał pośród drzew sprawiały posępne wrażenie. (cogito)
Cóż się dziwić? Wyrastająca z ziemi kurza stopa wystraszyłaby największego chojraka, a co dopiero 6-letnią Małgosię, która - mimo deszczu i zapadających ciemności - już miała zawrócić, gdyby nie ten wzbudzający zaufanie komin... z czekolady... (Aśka)
- Czekolada na dachu? Pachnie czekoladą, wygląda jak czekolada, tylko skąd się ona tam wzięła? - pomyślała Małgosia i szybko sięgnęła po swój telefon komórkowy
- Czy to in-coqnito? - spytała po chwili
- A kto pyta? - usłyszała
- Jaki z ciebie detektyw, in-cognito, skoro nie wiesz kim jestem? - zaśmiała się szyderczo Małgosia. (in_coqnito)

z zamyslenia wyrwał Ic_cognito dopiero dźwięk telefonu głos posterunkowego Zdzisława.Szefowa Cie wzywa.....In_ca..wchodząc do biura komisarz Oxanny zobaczyła tylko stertę papierów.mam dość!..usłyszała dobiegający donosny glos..nie dość ze burmistrz mnie naciska.to jeszcze rada miasta.Najgorsza jest ta radna Cegla kto jej dal mandat powinna dostać za jazde po pijaku !
In_ca spokojniee czakala na to aż minie ten wybuch złości...
detektywie..zaczęła komisarz Oxanna...musicie coś z tym zrobić...jakiś gang..ukradł cala karmę dla kotów z okolicznych sklepow..
podejrzany jakiś Fax es i Cogito....na dodatek na peryferiach miasta..wiecie ten opuszczony dom.,który jest własnością wladz miejskich i miał być przeznaczony na ..
a cho....nie wiem co oni kombinują ..,pewnie znowu machlojki..ale ktoś ma zakusy na komin z czekolady..miałam w tej sprawie tel...cicho oznajmiła In-cogito...no dobra ….macie 24 godz....
najważniejszy jest ten gang suchej karmy dla kotów...weźcie do pomocy detektyw Figlarkę..ale ..ale..ona gdzieś znikała komisarzu....jak znikła....a pegeery..?
po co ja wam pegeery kupiłam?! (cogito)
- Kupiłam?! Pani Komisarz, niech się Pani nie kompromituje. Wszak wszyscy wiedzą, że nikt tego podupadłego paskudztwa nie chciał, nawet za dopłatą! A niech sobie Pani weźmie te pegeery…. i ludzi tam żyjących też! – rzuciła jednym tchem wściekła In_coqnito
- Po co te nerwy? – pojednawczo zaczęła komisarz Oxana.
- A jak ja mam być spokojna? Jak? Figlarkę gdzieś posiało, nikogo w zastępstwie, to co, mam się rozdwoić? – irytowała się In_coqnito.
- Spokojnie, detektywie, spokojnie! – łagodziła napięcie Oxana. – Chcesz, to przeczytam Ci wiersz, który przed chwilą napisałam.
-No nie, ja chyba zwariuję! Poezji się Pani w takiej chwili zachciewa? Niech Pani zejdzie z tych obłoków! Nie, to ja już lecę szukać tej Figlarki! Odmeldowuję się – krzyknęła w drzwiach, których trzaśnięcie postawiło komisarz Oxanę na nogi.
- Gdzie jest moje cygaro? Gdzie to cygaro? – głośno pytała, przerzucając nerwowo stertę papierów. (in_coqnito)
Tymczasem Faxes i Cogito spotkali się w jednym z przyległych do komisariatu zabudowań.
- Witaj Cogito! - mówi Faxes - Czy już zastanowiłeś się nad tym, w jaki sposób rozdysponujemy ten przydział suchej karmy dla kotów? Może weżniemy do pomocy Aśkę? Ona taka przebiegła, wszędzie się wkręci, to pomoże nam przefiltrować do Kropelki. Ona przemaluje cała sytucję, bo detektyw In_cognito depcze nam po piętach.
- Wiesz co Faxes, masz rację. Idzmy z nią pogadać. (tessa)
- Chłopcy, z nieba mi spadliście! Właśnie lecę na próbę chóru i dostałam przed chwilą wiadomość, że zachorował mój solista. Cogito, Ty tak cienko śpiewasz, zastąpisz go, co? – spytała, z ciepłym uśmiechem na twarzy, Asia.
- Dziewczyno, aleś wymyśliła! My do Ciebie z interesem niecierpiącym zwłoki. Po piętach depcze nam ta paskudna In_coqnito, musisz nas ratować! – wykrzyknęli dyszkantem Cogito z Faxesem.
- Oj, chłopaki, coście znowu wykombinowali? – ostrożne spytała Asia.
- Złociutka, w Tobie jedyna nadzieja, ratuj! Zawołaj tych swoich śpiewaków, niech każdy weźmie po worku karmy i zaniesie do domu. Tylko ani słowa nikomu, słyszysz?! Ani mru mru!
- Nawet Nefriti? Ale, ale… jakiej karmy? O czym Wy gadacie? Skubnęliście komuś jedzenie?
A o przykazaniu „Nie kradnij” nie słyszeliście?
- Ale trujesz! A skoro o przykazaniach mowa, to nie wiesz, że najważniejsze jest przykazanie miłości bliźniego? Nie bądź więc „wiśnia”, tylko ratuj bliźnich!
- A u Tessy byliście? Przecież Ona ma czarodziejską różdżkę! Tak, Ona może Was uratować.
Kochani, wybaczcie, ale ja nie mogę! Rozumiecie, prawda?
Po Aśce został tylko kurz, a dwaj amatorzy karmy stali jak niepyszni.(I_co) i nic Very Happy c.d.n.
- I co teraz mamy zrobić? - pyta się Cogito. Aśka nam odmówiła. Choć fajna z niej dziewczyna, to sianem się wykręciła.
- Wiesz co Cogito, ona coś wspominała o Tessie. Może do niej zapukamy?
- Ale ja nie znam jej adresu - mówi Cogito. Po chwili zastanowienia: wiesz co Faxes słyszałem, że Komarius zna ją bliżej.
- Faxes zapalił papierosa i odruchowo wsadził rękę do kieszeni. Nagle coś w niej poczuł. Poczekaj, coś mam. Wyjmuje rękę wraz z kartką papieru. Praygląda się jej i widzi ardes Komariusa. Hura, wcale o tym zapomniałem, że wsadziłem ją do kieszeni. Ale on daleko mieszka. Masz drobne, to podjedziemy do niego autobusem.
- Nie ma problemu - mówi Cogito. Fruniemy na przejażdżkę. Może on nam pomoże. (tessa)
- Zaraz, zaraz… autobusem? Komarius we Francji mieszka! To szybciej będzie polecieć. A francuski znasz? No, właśnie, tak myślałem, że nie znasz! – kpiąco odpowiedział Faxes.
- No to co robimy? Mamy dać się złapać?
- A coś Ty taki w gorącej wodzie kąpany. Mam! – wykrzyknął Cogito – Wiem, co zrobimy!
- No co?, no co? – niecierpliwił się Faxes
- Nastraszymy Cegłę, że ciepły stołek pójdzie Jej koło nosa, jeśli zaraz nie da nam adresu Tessy. Wiesz, że Ona w swej bazie danych ma namiary na każdego?
- Że też o tym wcześniej nie pomyślałem?! No to ruszamy!
Po chwili siedzieli już wygodnie w autobusie i jechali w kierunku Łodzi. Zapomnieli tylko w tym pośpiechu, że Cegła akurat bawi w Kostrzynie. Bezbłędnie trafili pod dom (wszak nie raz widzieli go na zdjęciach), zadzwonili do drzwi, w których stanął zaspany brodacz.
- A Panowie do kogo? Do Jakiej znowu Cegły? Czy Panowie coś dzisiaj pili? Chyba zadzwonię na policję – dodał Brodacz wycofując się w głąb przedpokoju.
- Nie, nie, tylko nie policja, p..sze Pana, tylko nie to! – wrzasnął przerażony Cogito.
Za chwilę już byli na dworcu autobusowym. W kieszeni pustka, w żołądkach burczy, słowem tragedia. Ale od czego głowa?!
- Cogito, jedziemy do Waldusia, On gdzieś tutaj mieszka. Swój chłop, to na pewno pomoże.
- Do Waldusia? A widziałeś Go? To Cegielniany Pudzian! A jak Mu się nie spodobamy? Wolałbym nie mieć kontaktu z Jego łapą! (In_co)
Cegła tymczasem siedząc w salonie podziwiała swój ostatni nabytek...obraz,który dostała od wątpliwej reputacji człowieka zwanego Gruz vel Jesienny..-trzeba przyznać ,ze ma gust...obraz jest znanej malarki Mamby. Wrocily wspomnienia....Cegła z rozrzewnieniem przypomniała sobie jak razem z Mamba włóczyły się po klubach,gdzie w otoczeniu dymu z papierosów słuchały muzyki,wierszy...wspomnienia przywołały tez wspólne plenery ,wernisaże na ,które razem z Mamba jeździły.
Cegła miała szanse zostać uznana artystka,ale ciemne interesy z Gruzem przekreśliły jej karierę.
Jeszcze teraz szlag ja trafia na myśl,ze omal nie wpadła na fałszerstwie na które zgodziła się za namowa tego czarusia.
Zawsze nienaganne maniery,niezłe ubrany. Gruz budził zaufanie.
Cegła wiedziała jednak, ze to tylko pozory. Ze Gruz jest bardzo przebiegły i bezwzględny
-a co tam..pomyślała.
Mamba maluje ,a u mnie wiszą jej dzieła...
ostatni obraz zatytułowany „abstrakcja z dziewczynka w tle...”pasował do wystroju wnetrza.pzreszla się wolnym krokiem po salonie. Cieplo i blask bijący od kominka budziły mila atmosfere. Jakos sobie radze w życiu-pomyslala....
okazały dom na przedmieściach budził zaciekawienie...
szeroki podjazd,kuta z żelaza brama...
-a co mi tam.
Martwiło ja tylko ze Gruz nie dal jej ot tak prezentu....
poparcie jakiego udzieliła żeby mógł kupić ta opuszczona posiadlosc to zaledwie początek..
Tego była pewna.(cogito)
Tymczasem detektyw In-cognito pilnie poszukuje swego zestępcy. Gdzie Cię posiało? Wskoczę do Zjawy - pomyślała. Może tam zaniosło Figlarkę. Ta gaduła pewnie siedzi u niej na kawce, a tyle roboty czeka. Boję się, żeby Faxes z Cogito mi nie śmignęli. Szybko do samochodu i jazda. Mija jedno skrzyżowanie, drugie i na horyzoncie jawi się dom Zjawy. Zatrzymała się i wysiadła. W szybkim tempie podchodzi do drzwi. Puk, puk ... otwiera Zjawa. Czy jest u ciebie Figlarka, bo jest mi bardzo potrzebna.
- Proszę wejdź. Zaraz zrobię kawkę. Napijemy się. A Figlarka jest w pokoju.
- Przepraszam Cię ale czas mnie nagli.
- Figlarko rusz się, bo sprawa pilna. Opowiem Ci po drodze, a Tobie Zjawo dziękuję za zaproszenie. Może innym razem wspólnie poplotkujemy przy kawce. Narazie pa ... buźka. (tessa)
- Co mnie znowu strofujesz? Czy ja się już nigdy od Ciebie nie uwolnię? – lamentowała Figlarka ruszając niepewnym krokiem w kierunku samochodu. – Co, z Tobą mam jechać?! A gdzie kierowca? Ani myślę zginąć na pierwszym lepszym drzewie! Nie jadę! – wrzeszczała.
Zjawa, obserwując przez okno tę dziwną szarpaninę, szybko wykręciła numer 112.
- Pogotowie? Proszę przysłać karetkę i to natychmiast. Jakaś wariatka, co to ledwie sama chodzi, próbuje wepchnąć do samochodu moją dobrą znajomą. Tak, to może się zakończyć tragicznie. Tak, tak, myślę, że będzie konieczna ingerencja psychiatry – dodała.
Głośne „ijaija” przeszyło ulicę i uciszyło na chwilę Figlarkę i In_coqnito. Z zatrzymującej się przed nimi karetki wybiegło dwóch rosłych sanitariuszy. Sprawnie unieruchomili In_co ubierając ją w bardzo szykowne ubranko, które nie wiedzieć czemu miało rękawy zawiązywane na plecach. (In_co)


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
cogito13
Gość






PostWysłany: Pon 3:25, 19 Paź 2009    Temat postu:

---------------------------------WSTĘP



Wyrwał Cogito kurce piórko,
Wziął plik kartek, siadł za biurko.
Szybko jakiś tekst wymyślił,
Kilka słówek piórkiem skreślił,
Wszedł w Cegielnie z arkuszem,
Który to był scenariuszem.
Chwilka! ...Uciszona wrzawa.
I zaczyna się zabawa... (Nefriti)



------------------------------- Gang Faxesa i Cogito



Zmierzchało już. Wiatr i zapadający zmrok oraz nadciągająca burza sprawiały, że dom, którego zarys majaczał pośród drzew sprawiały posępne wrażenie. (cogito)
Cóż się dziwić? Wyrastająca z ziemi kurza stopa wystraszyłaby największego chojraka, a co dopiero 6-letnią Małgosię, która - mimo deszczu i zapadających ciemności - już miała zawrócić, gdyby nie ten wzbudzający zaufanie komin... z czekolady... (Aśka)
- Czekolada na dachu? Pachnie czekoladą, wygląda jak czekolada, tylko skąd się ona tam wzięła? - pomyślała Małgosia i szybko sięgnęła po swój telefon komórkowy
- Czy to in-coqnito? - spytała po chwili
- A kto pyta? - usłyszała
- Jaki z ciebie detektyw, in-cognito, skoro nie wiesz kim jestem? - zaśmiała się szyderczo Małgosia. (in_coqnito)

z zamyslenia wyrwał Ic_cognito dopiero dźwięk telefonu głos posterunkowego Zdzisława.Szefowa Cie wzywa.....In_ca..wchodząc do biura komisarz Oxanny zobaczyła tylko stertę papierów.mam dość!..usłyszała dobiegający donosny glos..nie dość ze burmistrz mnie naciska.to jeszcze rada miasta.Najgorsza jest ta radna Cegla kto jej dal mandat powinna dostać za jazde po pijaku !
In_ca spokojniee czakala na to aż minie ten wybuch złości...
detektywie..zaczęła komisarz Oxanna...musicie coś z tym zrobić...jakiś gang..ukradł cala karmę dla kotów z okolicznych sklepow..
podejrzany jakiś Fax es i Cogito....na dodatek na peryferiach miasta..wiecie ten opuszczony dom.,który jest własnością wladz miejskich i miał być przeznaczony na ..
a cho....nie wiem co oni kombinują ..,pewnie znowu machlojki..ale ktoś ma zakusy na komin z czekolady..miałam w tej sprawie tel...cicho oznajmiła In-cogito...no dobra ….macie 24 godz....
najważniejszy jest ten gang suchej karmy dla kotów...weźcie do pomocy detektyw Figlarkę..ale ..ale..ona gdzieś znikała komisarzu....jak znikła....a pegeery..?
po co ja wam pegeery kupiłam?! (cogito)
- Kupiłam?! Pani Komisarz, niech się Pani nie kompromituje. Wszak wszyscy wiedzą, że nikt tego podupadłego paskudztwa nie chciał, nawet za dopłatą! A niech sobie Pani weźmie te pegeery…. i ludzi tam żyjących też! – rzuciła jednym tchem wściekła In_coqnito
- Po co te nerwy? – pojednawczo zaczęła komisarz Oxana.
- A jak ja mam być spokojna? Jak? Figlarkę gdzieś posiało, nikogo w zastępstwie, to co, mam się rozdwoić? – irytowała się In_coqnito.
- Spokojnie, detektywie, spokojnie! – łagodziła napięcie Oxana. – Chcesz, to przeczytam Ci wiersz, który przed chwilą napisałam.
-No nie, ja chyba zwariuję! Poezji się Pani w takiej chwili zachciewa? Niech Pani zejdzie z tych obłoków! Nie, to ja już lecę szukać tej Figlarki! Odmeldowuję się – krzyknęła w drzwiach, których trzaśnięcie postawiło komisarz Oxanę na nogi.
- Gdzie jest moje cygaro? Gdzie to cygaro? – głośno pytała, przerzucając nerwowo stertę papierów. (in_coqnito)
Tymczasem Faxes i Cogito spotkali się w jednym z przyległych do komisariatu zabudowań.
- Witaj Cogito! - mówi Faxes - Czy już zastanowiłeś się nad tym, w jaki sposób rozdysponujemy ten przydział suchej karmy dla kotów? Może weżniemy do pomocy Aśkę? Ona taka przebiegła, wszędzie się wkręci, to pomoże nam przefiltrować do Kropelki. Ona przemaluje cała sytucję, bo detektyw In_cognito depcze nam po piętach.
- Wiesz co Faxes, masz rację. Idzmy z nią pogadać. (tessa)
- Chłopcy, z nieba mi spadliście! Właśnie lecę na próbę chóru i dostałam przed chwilą wiadomość, że zachorował mój solista. Cogito, Ty tak cienko śpiewasz, zastąpisz go, co? – spytała, z ciepłym uśmiechem na twarzy, Asia.
- Dziewczyno, aleś wymyśliła! My do Ciebie z interesem niecierpiącym zwłoki. Po piętach depcze nam ta paskudna In_coqnito, musisz nas ratować! – wykrzyknęli dyszkantem Cogito z Faxesem.
- Oj, chłopaki, coście znowu wykombinowali? – ostrożne spytała Asia.
- Złociutka, w Tobie jedyna nadzieja, ratuj! Zawołaj tych swoich śpiewaków, niech każdy weźmie po worku karmy i zaniesie do domu. Tylko ani słowa nikomu, słyszysz?! Ani mru mru!
- Nawet Nefriti? Ale, ale… jakiej karmy? O czym Wy gadacie? Skubnęliście komuś jedzenie?
A o przykazaniu „Nie kradnij” nie słyszeliście?
- Ale trujesz! A skoro o przykazaniach mowa, to nie wiesz, że najważniejsze jest przykazanie miłości bliźniego? Nie bądź więc „wiśnia”, tylko ratuj bliźnich!
- A u Tessy byliście? Przecież Ona ma czarodziejską różdżkę! Tak, Ona może Was uratować.
Kochani, wybaczcie, ale ja nie mogę! Rozumiecie, prawda?
Po Aśce został tylko kurz, a dwaj amatorzy karmy stali jak niepyszni.(I_co) i nic Very Happy c.d.n.
- I co teraz mamy zrobić? - pyta się Cogito. Aśka nam odmówiła. Choć fajna z niej dziewczyna, to sianem się wykręciła.
- Wiesz co Cogito, ona coś wspominała o Tessie. Może do niej zapukamy?
- Ale ja nie znam jej adresu - mówi Cogito. Po chwili zastanowienia: wiesz co Faxes słyszałem, że Komarius zna ją bliżej.
- Faxes zapalił papierosa i odruchowo wsadził rękę do kieszeni. Nagle coś w niej poczuł. Poczekaj, coś mam. Wyjmuje rękę wraz z kartką papieru. Praygląda się jej i widzi ardes Komariusa. Hura, wcale o tym zapomniałem, że wsadziłem ją do kieszeni. Ale on daleko mieszka. Masz drobne, to podjedziemy do niego autobusem.
- Nie ma problemu - mówi Cogito. Fruniemy na przejażdżkę. Może on nam pomoże. (tessa)
- Zaraz, zaraz… autobusem? Komarius we Francji mieszka! To szybciej będzie polecieć. A francuski znasz? No, właśnie, tak myślałem, że nie znasz! – kpiąco odpowiedział Faxes.
- No to co robimy? Mamy dać się złapać?
- A coś Ty taki w gorącej wodzie kąpany. Mam! – wykrzyknął Cogito – Wiem, co zrobimy!
- No co?, no co? – niecierpliwił się Faxes
- Nastraszymy Cegłę, że ciepły stołek pójdzie Jej koło nosa, jeśli zaraz nie da nam adresu Tessy. Wiesz, że Ona w swej bazie danych ma namiary na każdego?
- Że też o tym wcześniej nie pomyślałem?! No to ruszamy!
Po chwili siedzieli już wygodnie w autobusie i jechali w kierunku Łodzi. Zapomnieli tylko w tym pośpiechu, że Cegła akurat bawi w Kostrzynie. Bezbłędnie trafili pod dom (wszak nie raz widzieli go na zdjęciach), zadzwonili do drzwi, w których stanął zaspany brodacz.
- A Panowie do kogo? Do Jakiej znowu Cegły? Czy Panowie coś dzisiaj pili? Chyba zadzwonię na policję – dodał Brodacz wycofując się w głąb przedpokoju.
- Nie, nie, tylko nie policja, p..sze Pana, tylko nie to! – wrzasnął przerażony Cogito.
Za chwilę już byli na dworcu autobusowym. W kieszeni pustka, w żołądkach burczy, słowem tragedia. Ale od czego głowa?!
- Cogito, jedziemy do Waldusia, On gdzieś tutaj mieszka. Swój chłop, to na pewno pomoże.
- Do Waldusia? A widziałeś Go? To Cegielniany Pudzian! A jak Mu się nie spodobamy? Wolałbym nie mieć kontaktu z Jego łapą! (In_co)
Cegła tymczasem siedząc w salonie podziwiała swój ostatni nabytek...obraz,który dostała od wątpliwej reputacji człowieka zwanego Gruz vel Jesienny..-trzeba przyznać ,ze ma gust...obraz jest znanej malarki Mamby. Wrocily wspomnienia....Cegła z rozrzewnieniem przypomniała sobie jak razem z Mamba włóczyły się po klubach,gdzie w otoczeniu dymu z papierosów słuchały muzyki,wierszy...wspomnienia przywołały tez wspólne plenery ,wernisaże na ,które razem z Mamba jeździły.
Cegła miała szanse zostać uznana artystka,ale ciemne interesy z Gruzem przekreśliły jej karierę.
Jeszcze teraz szlag ja trafia na myśl,ze omal nie wpadła na fałszerstwie na które zgodziła się za namowa tego czarusia.
Zawsze nienaganne maniery,niezłe ubrany. Gruz budził zaufanie.
Cegła wiedziała jednak, ze to tylko pozory. Ze Gruz jest bardzo przebiegły i bezwzględny
-a co tam..pomyślała.
Mamba maluje ,a u mnie wiszą jej dzieła...
ostatni obraz zatytułowany „abstrakcja z dziewczynka w tle...”pasował do wystroju wnetrza.pzreszla się wolnym krokiem po salonie. Cieplo i blask bijący od kominka budziły mila atmosfere. Jakos sobie radze w życiu-pomyslala....
okazały dom na przedmieściach budził zaciekawienie...
szeroki podjazd,kuta z żelaza brama...
-a co mi tam.
Martwiło ja tylko ze Gruz nie dal jej ot tak prezentu....
poparcie jakiego udzieliła żeby mógł kupić ta opuszczona posiadlosc to zaledwie początek..
Tego była pewna.(cogito)
Tymczasem detektyw In-cognito pilnie poszukuje swego zestępcy. Gdzie Cię posiało? Wskoczę do Zjawy - pomyślała. Może tam zaniosło Figlarkę. Ta gaduła pewnie siedzi u niej na kawce, a tyle roboty czeka. Boję się, żeby Faxes z Cogito mi nie śmignęli. Szybko do samochodu i jazda. Mija jedno skrzyżowanie, drugie i na horyzoncie jawi się dom Zjawy. Zatrzymała się i wysiadła. W szybkim tempie podchodzi do drzwi. Puk, puk ... otwiera Zjawa. Czy jest u ciebie Figlarka, bo jest mi bardzo potrzebna.
- Proszę wejdź. Zaraz zrobię kawkę. Napijemy się. A Figlarka jest w pokoju.
- Przepraszam Cię ale czas mnie nagli.
- Figlarko rusz się, bo sprawa pilna. Opowiem Ci po drodze, a Tobie Zjawo dziękuję za zaproszenie. Może innym razem wspólnie poplotkujemy przy kawce. Narazie pa ... buźka. (tessa)
- Co mnie znowu strofujesz? Czy ja się już nigdy od Ciebie nie uwolnię? – lamentowała Figlarka ruszając niepewnym krokiem w kierunku samochodu. – Co, z Tobą mam jechać?! A gdzie kierowca? Ani myślę zginąć na pierwszym lepszym drzewie! Nie jadę! – wrzeszczała.
Zjawa, obserwując przez okno tę dziwną szarpaninę, szybko wykręciła numer 112.
- Pogotowie? Proszę przysłać karetkę i to natychmiast. Jakaś wariatka, co to ledwie sama chodzi, próbuje wepchnąć do samochodu moją dobrą znajomą. Tak, to może się zakończyć tragicznie. Tak, tak, myślę, że będzie konieczna ingerencja psychiatry – dodała.
Głośne „ijaija” przeszyło ulicę i uciszyło na chwilę Figlarkę i In_coqnito. Z zatrzymującej się przed nimi karetki wybiegło dwóch rosłych sanitariuszy. Sprawnie unieruchomili In_co ubierając ją w bardzo szykowne ubranko, które nie wiedzieć czemu miało rękawy zawiązywane na plecach. (In_co)
Figlarka próżno starała się wytłumaczyć,ze to pomyłka .Lekarz dyżurny stwierdził
-pani znajoma musi u nas zostac. To dla jej dobra..
dzisiaj jest niedziela zobaczymy jutro.

Tymczasem na murku nieopodal trzepaka Faxes i Cogito wygrzewali się w ostatnich promieniach jesiennego słońca popijając piwo(marki piwa nie podam reklama jest zakazana,a poza tym opowiadanie jest dozwolone poniżej 15 roku życia)
-ty Faxes...myślisz ze nie było Cegły?
-była...przecież stal samochod na podjeździe i firanka się ruszyła
-tez tak myślę
-Faxes,a swoja droga zobacz jak się ustawiła..nowy trabant,chata...
-to nie wiesz..?kto z gruzem trzyma tego bida się nie ima.
Obaj ryknęli śmiechem...Faxes....a co to jest?
Cegła leży walec jedzie i co będzie?
Jak co gruz......obaj ryknęli gromkim śmiechem..hahahaahahaa.
Cogito a to -słuchaj...mamy cegle mamy gruz.........
Faxes zaczął zastanawiać się nad rymem....Juz mam krzyknął!! słuchaj
-cegle mamy gruz mamy..jeszcze tylko wapna worek zbudujemy sobie dworek
hahahaahahaa..obaj zaśmiewali się....
Ty zobacz....Aśka idzie....mruknął Cogito...
-Aśka chodź do nas. A wy znowu piwko?
-zapytała Aśka...nic nie macie do roboty?
-jak nie..odpoczywamy obaj ze smiechem odparli.
Aśka..poważnie zapytał Faxes-myslałas o naszej sprawie?
-kiedy chłopaki? Mieliście iść do Tessy..
-Tessa Tessa....mruknął Cogito...tylko macha ta swoja różdżka..
dusia waldusia też gdzieś wcieło.....
Aśka a może my kupimy Ci kota w prezencie co..?
-a ty od nas karmę potem...Faxes zapalił się do swojego pomysłu
odbija wam? Może już nie pijcie...
-ta najlepiej kup jej tygrysa wtedy cala karmę weźmie..parsknął śmiechem Cogito.
Aska slyszałas?- zapytal Faxes.. ostatnie nowiny.?
Nie a co się stało?
-była akcja”bezpieczne miasto”
obaj parskneli smiechem....i wiesz co..?zamknęli tą detektyw Incognito
teraz już smieli się nie mogąc powstrzymać
-jak zamknęli? Gdzie?dopytywala się Aśka...
jak gdzie w wariatkowie odpowiedzieli obaj.między kolejnymi wybuchami smiechu
kup gazete jutro i poczytaj
Dobra na mnie już czas chłopaki zmykam cześć ..rzuciła na odchodnym Aśka...
wiesz co Faxes..?swoja droga jak mogłes pomylic eko-groszek z suchą karma ?
-jak jak...ciemno było....
-nie no nie wytrzymam....to jak Ty chciałes skok robić?jak jest widno..?(cogito.)
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
tessa
ceglana gaduła



Dołączył: 30 Lip 2008
Posty: 1182
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 77 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Olecko
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 12:55, 20 Paź 2009    Temat postu:

-------------------------------------------- WSTĘP



Wyrwał Cogito kurce piórko,
Wziął plik kartek, siadł za biurko.
Szybko jakiś tekst wymyślił,
Kilka słówek piórkiem skreślił,
Wszedł w Cegielnie z arkuszem,
Który to był scenariuszem.
Chwilka! ...Uciszona wrzawa.
I zaczyna się zabawa... (Nefriti)



-------------------------------------- Gang Faxesa i Cogito



Zmierzchało już. Wiatr i zapadający zmrok oraz nadciągająca burza sprawiały, że dom, którego zarys majaczał pośród drzew sprawiały posępne wrażenie. (cogito)
Cóż się dziwić? Wyrastająca z ziemi kurza stopa wystraszyłaby największego chojraka, a co dopiero 6-letnią Małgosię, która - mimo deszczu i zapadających ciemności - już miała zawrócić, gdyby nie ten wzbudzający zaufanie komin... z czekolady... (Aśka)
- Czekolada na dachu? Pachnie czekoladą, wygląda jak czekolada, tylko skąd się ona tam wzięła? - pomyślała Małgosia i szybko sięgnęła po swój telefon komórkowy
- Czy to in-coqnito? - spytała po chwili
- A kto pyta? - usłyszała
- Jaki z ciebie detektyw, in-cognito, skoro nie wiesz kim jestem? - zaśmiała się szyderczo Małgosia. (in_coqnito)

z zamyslenia wyrwał In_cognito dopiero dźwięk telefonu głos posterunkowego Zdzisława.Szefowa Cie wzywa.....In_ca..wchodząc do biura komisarz Oxanny zobaczyła tylko stertę papierów.mam dość!..usłyszała dobiegający donośny głos..nie dość ze burmistrz mnie naciska.to jeszcze rada miasta.Najgorsza jest ta radna Cegla kto jej dal mandat powinna dostać za jazde po pijaku !
In_ca spokojnie czekała na to aż minie ten wybuch złości...
detektywie..zaczęła komisarz Oxanna...musicie coś z tym zrobić...jakiś gang..ukradł cala karmę dla kotów z okolicznych sklepow..
podejrzany jakiś Fax es i Cogito....na dodatek na peryferiach miasta..wiecie ten opuszczony dom.,który jest własnością wladz miejskich i miał być przeznaczony na ..
a cho....nie wiem co oni kombinują ..,pewnie znowu machlojki..ale ktoś ma zakusy na komin z czekolady..miałam w tej sprawie tel...cicho oznajmiła In-cogito...no dobra ….macie 24 godz....
najważniejszy jest ten gang suchej karmy dla kotów...weźcie do pomocy detektyw Figlarkę..ale ..ale..ona gdzieś znikała komisarzu....jak znikła....a pegeery..?
po co ja wam pegeery kupiłam?! (cogito)
- Kupiłam?! Pani Komisarz, niech się Pani nie kompromituje. Wszak wszyscy wiedzą, że nikt tego podupadłego paskudztwa nie chciał, nawet za dopłatą! A niech sobie Pani weźmie te pegeery…. i ludzi tam żyjących też! – rzuciła jednym tchem wściekła In_coqnito
- Po co te nerwy? – pojednawczo zaczęła komisarz Oxana.
- A jak ja mam być spokojna? Jak? Figlarkę gdzieś posiało, nikogo w zastępstwie, to co, mam się rozdwoić? – irytowała się In_coqnito.
- Spokojnie, detektywie, spokojnie! – łagodziła napięcie Oxana. – Chcesz, to przeczytam Ci wiersz, który przed chwilą napisałam.
-No nie, ja chyba zwariuję! Poezji się Pani w takiej chwili zachciewa? Niech Pani zejdzie z tych obłoków! Nie, to ja już lecę szukać tej Figlarki! Odmeldowuję się – krzyknęła w drzwiach, których trzaśnięcie postawiło komisarz Oxanę na nogi.
- Gdzie jest moje cygaro? Gdzie to cygaro? – głośno pytała, przerzucając nerwowo stertę papierów. (in_coqnito)
Tymczasem Faxes i Cogito spotkali się w jednym z przyległych do komisariatu zabudowań.
- Witaj Cogito! - mówi Faxes - Czy już zastanowiłeś się nad tym, w jaki sposób rozdysponujemy ten przydział suchej karmy dla kotów? Może weżniemy do pomocy Aśkę? Ona taka przebiegła, wszędzie się wkręci, to pomoże nam przefiltrować do Kropelki. Ona przemaluje cała sytuację, bo detektyw In_cognito depcze nam po piętach.
- Wiesz co Faxes, masz rację. Idzmy z nią pogadać. (tessa)
- Chłopcy, z nieba mi spadliście! Właśnie lecę na próbę chóru i dostałam przed chwilą wiadomość, że zachorował mój solista. Cogito, Ty tak cienko śpiewasz, zastąpisz go, co? – spytała, z ciepłym uśmiechem na twarzy, Asia.
- Dziewczyno, aleś wymyśliła! My do Ciebie z interesem niecierpiącym zwłoki. Po piętach depcze nam ta paskudna In_coqnito, musisz nas ratować! – wykrzyknęli dyszkantem Cogito z Faxesem.
- Oj, chłopaki, coście znowu wykombinowali? – ostrożne spytała Asia.
- Złociutka, w Tobie jedyna nadzieja, ratuj! Zawołaj tych swoich śpiewaków, niech każdy weźmie po worku karmy i zaniesie do domu. Tylko ani słowa nikomu, słyszysz?! Ani mru mru!
- Nawet Nefriti? Ale, ale… jakiej karmy? O czym Wy gadacie? Skubnęliście komuś jedzenie?
A o przykazaniu „Nie kradnij” nie słyszeliście?
- Ale trujesz! A skoro o przykazaniach mowa, to nie wiesz, że najważniejsze jest przykazanie miłości bliźniego? Nie bądź więc „wiśnia”, tylko ratuj bliźnich!
- A u Tessy byliście? Przecież Ona ma czarodziejską różdżkę! Tak, Ona może Was uratować.
Kochani, wybaczcie, ale ja nie mogę! Rozumiecie, prawda?
Po Aśce został tylko kurz, a dwaj amatorzy karmy stali jak niepyszni.(I_co) i nic Very Happy c.d.n.
- I co teraz mamy zrobić? - pyta się Cogito. Aśka nam odmówiła. Choć fajna z niej dziewczyna, to sianem się wykręciła.
- Wiesz co Cogito, ona coś wspominała o Tessie. Może do niej zapukamy?
- Ale ja nie znam jej adresu - mówi Cogito. Po chwili zastanowienia: wiesz co Faxes słyszałem, że Komarius zna ją bliżej.
- Faxes zapalił papierosa i odruchowo wsadził rękę do kieszeni. Nagle coś w niej poczuł. Poczekaj, coś mam. Wyjmuje rękę wraz z kartką papieru. Przygląda się jej i widzi ardres Komariusa. Hura, wcale o tym zapomniałem, że wsadziłem ją do kieszeni. Ale on daleko mieszka. Masz drobne, to podjedziemy do niego autobusem.
- Nie ma problemu - mówi Cogito. Fruniemy na przejażdżkę. Może on nam pomoże. (tessa)
- Zaraz, zaraz… autobusem? Komarius we Francji mieszka! To szybciej będzie polecieć. A francuski znasz? No, właśnie, tak myślałem, że nie znasz! – kpiąco odpowiedział Faxes.
- No to co robimy? Mamy dać się złapać?
- A coś Ty taki w gorącej wodzie kąpany. Mam! – wykrzyknął Cogito – Wiem, co zrobimy!
- No co?, no co? – niecierpliwił się Faxes
- Nastraszymy Cegłę, że ciepły stołek pójdzie Jej koło nosa, jeśli zaraz nie da nam adresu Tessy. Wiesz, że Ona w swej bazie danych ma namiary na każdego?
- Że też o tym wcześniej nie pomyślałem?! No to ruszamy!
Po chwili siedzieli już wygodnie w autobusie i jechali w kierunku Łodzi. Zapomnieli tylko w tym pośpiechu, że Cegła akurat bawi w Kostrzynie. Bezbłędnie trafili pod dom (wszak nie raz widzieli go na zdjęciach), zadzwonili do drzwi, w których stanął zaspany brodacz.
- A Panowie do kogo? Do Jakiej znowu Cegły? Czy Panowie coś dzisiaj pili? Chyba zadzwonię na policję – dodał Brodacz wycofując się w głąb przedpokoju.
- Nie, nie, tylko nie policja, p..sze Pana, tylko nie to! – wrzasnął przerażony Cogito.
Za chwilę już byli na dworcu autobusowym. W kieszeni pustka, w żołądkach burczy, słowem tragedia. Ale od czego głowa?!
- Cogito, jedziemy do Waldusia, On gdzieś tutaj mieszka. Swój chłop, to na pewno pomoże.
- Do Waldusia? A widziałeś Go? To Cegielniany Pudzian! A jak Mu się nie spodobamy? Wolałbym nie mieć kontaktu z Jego łapą! (In_co)
Cegła tymczasem siedząc w salonie podziwiała swój ostatni nabytek...obraz,który dostała od wątpliwej reputacji człowieka zwanego Gruz vel Jesienny..-trzeba przyznać ,ze ma gust...obraz jest znanej malarki Mamby. Wróciły wspomnienia....Cegła z rozrzewnieniem przypomniała sobie jak razem z Mamba włóczyły się po klubach,gdzie w otoczeniu dymu z papierosów słuchały muzyki,wierszy...wspomnienia przywołały tez wspólne plenery ,wernisaże na ,które razem z Mamba jeździły.
Cegła miała szanse zostać uznana artystka,ale ciemne interesy z Gruzem przekreśliły jej karierę.
Jeszcze teraz szlag ja trafia na myśl,ze omal nie wpadła na fałszerstwie na które zgodziła się za namowa tego czarusia.
Zawsze nienaganne maniery,niezłe ubrany. Gruz budził zaufanie.
Cegła wiedziała jednak, ze to tylko pozory. Ze Gruz jest bardzo przebiegły i bezwzględny
-a co tam..pomyślała.
Mamba maluje ,a u mnie wiszą jej dzieła...
ostatni obraz zatytułowany „abstrakcja z dziewczynka w tle...”pasował do wystroju wnętrza. Przeszła się wolnym krokiem po salonie. Ciepło i blask bijący od kominka budziły miłą atmosferę. Jakoś sobie radze w życiu - pomyślała....
okazały dom na przedmieściach budził zaciekawienie...
szeroki podjazd,kuta z żelaza brama...
-a co mi tam.
Martwiło ja tylko ze Gruz nie dal jej ot tak prezentu....
poparcie jakiego udzieliła żeby mógł kupić ta opuszczona posiadłość to zaledwie początek..
Tego była pewna.(cogito)
Tymczasem detektyw In-cognito pilnie poszukuje swego zastępcy. Gdzie Cię posiało? Wskoczę do Zjawy - pomyślała. Może tam zaniosło Figlarkę. Ta gaduła pewnie siedzi u niej na kawce, a tyle roboty czeka. Boję się, żeby Faxes z Cogito mi nie śmignęli. Szybko do samochodu i jazda. Mija jedno skrzyżowanie, drugie i na horyzoncie jawi się dom Zjawy. Zatrzymała się i wysiadła. W szybkim tempie podchodzi do drzwi. Puk, puk ... otwiera Zjawa. Czy jest u ciebie Figlarka, bo jest mi bardzo potrzebna.
- Proszę wejdź. Zaraz zrobię kawkę. Napijemy się. A Figlarka jest w pokoju.
- Przepraszam Cię ale czas mnie nagli.
- Figlarko rusz się, bo sprawa pilna. Opowiem Ci po drodze, a Tobie Zjawo dziękuję za zaproszenie. Może innym razem wspólnie poplotkujemy przy kawce. Na razie pa ... buźka. (tessa)
- Co mnie znowu strofujesz? Czy ja się już nigdy od Ciebie nie uwolnię? – lamentowała Figlarka ruszając niepewnym krokiem w kierunku samochodu. – Co, z Tobą mam jechać?! A gdzie kierowca? Ani myślę zginąć na pierwszym lepszym drzewie! Nie jadę! – wrzeszczała.
Zjawa, obserwując przez okno tę dziwną szarpaninę, szybko wykręciła numer 112.
- Pogotowie? Proszę przysłać karetkę i to natychmiast. Jakaś wariatka, co to ledwie sama chodzi, próbuje wepchnąć do samochodu moją dobrą znajomą. Tak, to może się zakończyć tragicznie. Tak, tak, myślę, że będzie konieczna ingerencja psychiatry – dodała.
Głośne „ijaija” przeszyło ulicę i uciszyło na chwilę Figlarkę i In_coqnito. Z zatrzymującej się przed nimi karetki wybiegło dwóch rosłych sanitariuszy. Sprawnie unieruchomili In_co ubierając ją w bardzo szykowne ubranko, które nie wiedzieć czemu miało rękawy zawiązywane na plecach. (In_co)
Figlarka próżno starała się wytłumaczyć,ze to pomyłka .Lekarz dyżurny stwierdził
-pani znajoma musi u nas zostać. To dla jej dobra..
dzisiaj jest niedziela zobaczymy jutro.

Tymczasem na murku nieopodal trzepaka Faxes i Cogito wygrzewali się w ostatnich promieniach jesiennego słońca popijając piwo(marki piwa nie podam reklama jest zakazana,a poza tym opowiadanie jest dozwolone poniżej 15 roku życia)
-ty Faxes...myślisz ze nie było Cegły?
-była...przecież stał samochód na podjeździe i firanka się ruszyła
-tez tak myślę
-Faxes, a swoja droga zobacz jak się ustawiła.. nowy trabant, chata...
-to nie wiesz..? kto z gruzem trzyma tego bida się nie ima.
Obaj ryknęli śmiechem...Faxes.... a co to jest?
Cegła leży walec jedzie i co będzie?
Jak co gruz......obaj ryknęli gromkim śmiechem..hahahaahahaa.
Cogito a to - słuchaj... mamy cegle mamy gruz.........
Faxes zaczął zastanawiać się nad rymem....Już mam krzyknął!! słuchaj
-cegle mamy gruz mamy..jeszcze tylko wapna worek zbudujemy sobie dworek
hahahaahahaa.. obaj zaśmiewali się....
Ty zobacz... Aśka idzie....mruknął Cogito...
-Aśka chodź do nas. A wy znowu piwko?
-zapytała Aśka...nic nie macie do roboty?
-jak nie.. odpoczywamy obaj ze śmiechem odparli.
Aśka.. poważnie zapytał Faxes - myślałaś o naszej sprawie?
-kiedy chłopaki? Mieliście iść do Tessy ..
-Tessa Tessa....mruknął Cogito...tylko macha ta swoją różdżką ..
dusia waldusia też gdzieś wcięło ....
Aśka a może my kupimy Ci kota w prezencie co..?
-a ty od nas karmę potem... Faxes zapalił się do swojego pomysłu
odbija wam? Może już nie pijcie...
-ta najlepiej kup jej tygrysa wtedy cała karmę weźmie.. parsknął śmiechem Cogito.
Aska słyszałaś? - zapytał Faxes.. ostatnie nowiny.?
Nie a co się stało?
-była akcja ”bezpieczne miasto”
obaj parsknęli śmiechem.... i wiesz co..? zamknęli tą detektyw Incognito
teraz już śmieli się nie mogąc powstrzymać
-jak zamknęli? Gdzie? dopytywała się Aśka...
jak gdzie w wariatkowie odpowiedzieli obaj ... między kolejnymi wybuchami śmiechu
kup gazetę jutro i poczytaj
Dobra na mnie już czas chłopaki zmykam cześć .. rzuciła na odchodnym Aśka...
wiesz co Faxes..? swoją drogą jak mogłeś pomylić eko-groszek z suchą karmą ?
-jak jak... ciemno było....
-nie no nie wytrzymam.... to jak Ty chciałeś skok robić? Jak jest widno..? (cogito.)
- Cogito poczekaj chwilę ... coś mi świta ...
- Co takiego?
- Tak mi przyszło na myśl ... Do Tessy się nie dostaniemy, bo nikt nie daje adresu ...In_co jest w szpitalu, więc nas nie dorwie. Można by rzec już po sprawie. Po jakie licho nam ta karma? Po co mamy biegać i szukać kogoś tam ... jak możemy ten towar podrzucić do sklepu, a wziąć to co naprawdę by nam się przydało. Co o tym sądzisz?
- Chyba Cię porąbało ... Wiesz ile to czasu zajmie, włożyć to na miejsce i brać następny. To ja wolę już tę karmę podrzucić do schroniska, niech przynajmniej najedzą się zwierzaki i tam na górze będzie to nam za plus policzono. A dopóki detektyw w białym kaftanie hi hi hi to możemy jeszcze raz złożyć wizytę w sklepie, tylko tym razem nie pomyl produktów, bo sam je będziesz zbywał.
- Wiesz co Cogito? - mówi Faxes ... Masz rację. Ze strony Figlarki też nam nic nie grozi, bo bez In_co nie ruszy z miejsca, dlatego mamy duży polot. Z tymi zwierzakami dobra sprawa. Ja też bym chciał, żeby mi ktoś coś podrzucił ... mniam, mniam. To ruszymy o zmierzchu, by nas nikt nie widział. Ale, ale ... kiedy zrobimy niespodziankę dla sklepu? Może następnej nocy? Tylko tym razem ja będę stał na warcie a Ty sam pójdziesz po towar. Więcej razy robiłeś tam zakupy, to wiesz co i gdzie leży. Pójdzie Ci jak spłatka. Zgadzasz się?
- Może masz i rację, bo na Ciebie liczyć nie można. Wolę sam to załatwić a teraz kończmy piwo i nad jeziorko. Może tam jakąś laseczkę spotkamy i się zabawimy. Ha ha ha (tessa)


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez tessa dnia Wto 13:32, 20 Paź 2009, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum www.cegielnia.fora.pl Strona Główna -> Twórczość pisana Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3
Strona 3 z 3

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin